Minęła, kolejna, druga już, dekada post-komunizmu. Cieszymy się z niepodległości, ale w zasadzie większość z nas nie zagłębia się w jej charakter – tak było zaraz po 1989 r., po tzw. upadku komuny i tak jest obecnie, po wejściu Polski do Unii Europejskiej. Post-komunizm czy niepodległość? A może to i to? Glaukopis, który ma już siedem lat, zagłębia się w takie sprawy od samego początku. Przez ten czas nasze pismo nie tylko ukazywało przeszłość i starało się to czynić w naukowej formie, bez politycznego makijażu i związanych z tym niezdrowych emocji – ale przede wszystkim postawiliśmy na prymat wartości absolutnych w sensie filozoficznym i na empirykę – w sensie metodologicznym. Są to prawdziwe podstawy zachodniej nauki, lub przynajmniej były nimi do niedawna. Niestety w obecnej chwili są one nieustannie podważane przez zwolenników moralnego relatywizmu i postmodernizmu, czyli współczesnego wydania starej gnostyckiej herezji. Nie jest przesadą stwierdzenie, że ludzie ci postawili sobie za cel zniszczenie intelektualnej tradycji naszej cywilizacji. W nadchodzącej dekadzie walka ta zapewne jeszcze się zaostrzy, nie można też wykluczyć, że ci współcześni heretycy wymyślą nowe, „rewolucyjne dogmaty” dla swojej pseudo-religii. My, w każdym razie, będziemy jak dotychczas trzymać się tego, co stare i wypróbowane. Będziemy nadal dekonstruować dekonstruktorów i obnażać miałkość stereotypów, na których lubią oni budować swe koncepty.

W roku 2009 obchodzimy wiele rocznic. Część z nich ma charakter radosny, niektóre jednak, niczym groźne memento, przypominają o tragicznych i smutnych chwilach w naszej historii. Do tych pierwszych można zaliczyć niewątpliwie 90. rocznicę podpisania Traktatu Wersalskiego, który po 123 latach niewoli przywrócił Polskę na mapę Europy, a także wyzwolenie Wilna, kresowej strażnicy jagiellońskich tradycji Rzeczypospolitej, odbitej z rąk bolszewickich 19 marca 1919 r. Mamy też w roku bieżącym rocznice smutne i tragiczne. Należy do nich zaliczyć 70. rocznicę wybuchu II wojny światowej, zapoczątkowanej niemiecką i sowiecką agresją na Polskę czy 65. rocznicę Powstania Warszawskiego oraz ponownego wejścia do Polski Armii Czerwonej w 1944 r., co po dziś dzień niektórzy historycy i publicyści skłonni są określać terminem „wyzwolenie”. Nie ulega jednak wątpliwości, że wkroczenie Sowietów położyło co prawda kres okupacji niemieckiej, ale zapoczątkowało nową, nie mniej brutalną i znacznie dłuższą niewolę. Obozy koncentracyjne zastąpiono syberyjskimi łagrami, ludzi walczących o Niepodległą Polskę mordowano w kazamatach UB i NKWD. Sowieci wypchnęli okupanta niemieckiego, narzucając Polsce na niemal pół wieku swoją dominację.

W bieżącym numerze m.in.: Tradycja jagiellońska a polski Obóz Narodowy w XX wieku; Publicystyka Ruchu Narodowo-Radykalnego „Falanga”; Generał „Draża” Michajlović i czytelnicy (1941-1945); Ksiądz Jerzy Popiełuszko w donosach ks. Michała Czajkowskiego TW po. „Jankowski”; Polski nazjonalizm i jego etyczne granice.

 

Obchodziliśmy w tym roku czterdziestą rocznicę buntu studenckiego z marca 1968 r. Wydaje się, że historia zatoczyła koło. Kiedyś marcowi propagandyści, dziennikarze reżimowej prasy, nacjonal-bolszewickie mięśniaki, ciemniaki z partyjnymi legitymacjami i naukowcy z nadania władzy, posługując się kłamstwem i obmową, próbowali stłamsić prawdę. Bezkranie szczuli przeciwko wszystkim, którzy ośmielili się wyrażać własne poglądy. Dziś widzimy te same metody, a często nawet tych samych ludzi, byłych post-stalinowskich adiunktów, marcowych docentów, agentów tajnej milicji komunistycznej, sowieckich służb specjalnych, którzy stają do walki z wolnością słowa i swobodą badań naukowych. Uważają oni, że zostali powołani do decydowania, kto ma prawo do korzystania z demokracji. Wyswiechtany od 1989 r. slogan o „transformacji systemowej” oznaczał bowiem w praktyce tyle, że nastąpiły wówczas takie „zmiany”, aby nic nie uległo zmianie. Kontynuacja PRL pod falszywą flagą „III RP”, to nie tylko obowiązujące prawo, którego źródłem jest tzw. „Manifest PKWN” i stalinowskie dekrety, ale przede wszystkim Ci ludzie, dobrani z kadr miejskich i gminnych komitetów komunistycznej partii, którzy utrzymują dominujące pozycje, zarówno w środowisku naukowym, jak i innych dziedzinach życia społecznego, politycznego i kulturalnego.

 

Żyjemy w czasach, gdy relatywizm moralny atakuje różne sfery naszego życia. Nie pozostały wolne od tej plagi również nauki historyczne. Z jednej strony odrzuca się stosowanie wymogów warsztatu historycznego: żmudną archiwalną kwerendę z empirycznym zestawieniem faktów, proces oparty na rygorystycznej wykładni logicznej. Z drugiej strony natomiast nagminne staje się żonglowanie danymi, choćby wymyślonymi. Poddają się temu trendowi intelektualnemu niektórzy w środowisku naukowym, tym samym zdradzając wielowiekową tradycję intelektualną Cywilizacji Zachodniej. Naśladuje ich cała rzesza wytresowanych na płynące z góry trendy dziennikarzy, współczesnego wcielenia „inżynierów dusz” i kreatorów społecznej świadomości.

 

Chcielibyśmy Państwu bardzo podziękować bowiem Glaukopis spotyka się z coraz większym zainteresowaniem. Coraz więcej czytelników wybiera nasz kwartalnik i otrzymujemy coraz więcej dowodów sympatii, ofert współpracy oraz szczodrego wsparcia. Mamy nadzieję, że najnowszy numer również nie sprawi Państwu zawodu. Wychodziliśmy i dalej wychodzimy z założenia, że służba poszukiwania Prawdy, którą pełnimy dotyczy nie tylko teorii, ale również ma zastosowanie w praktyce. Dlatego właśnie zdecydowaliśmy się wydawać nasze pismo. Chcemy pokazywać prawdę o historii i przypominać fakty zagubione w czarnej dziurze komunizmu i nazizmu. Podkreślamy, że nie ulegamy żadnej modzie ani politycznej poprawności. Nie chcemy publikować materiałów obliczonych na sensację i poklask tych czy innych środowisk. Nie liczyliśmy też na to, że nasze ideowe założenia zmaterializują się w życiu doczesnym.

Początek strony